17 listopada 2006
Koncert dzisiejszy świetnym był. Grała kapela Strachy na lachy. Ale nie w tym rzecz. Zdażyły sie dziś dwie śmieszne rzeczy. Pierwsza - z moim skromnym udziałem jako twórcy hasła, w drugiej niestety wystąpiłem jako w roli bardziej odpowiadającej mi charakterologicznie: ofiara losu.(...) Pierwsza: siedzimy sobie na laborce, i przychodzi inna grupa na laborke i po 15 minutach ich koleś komunikuje: "Idę na obiad, jak chcecie możecie sobie iść". No i nic, po jakimś czasie dopiero ktoś się wyłamał i zdecydował się wyjść wcześniej niż reszt grupy - brawo dla tego chłopaka, za nim podążyło jeszcze paru. Ale część została do końca. Ja jak to ja, skomentowałem: " Czego można nie zrozumieć w zdaniu : możecie sobie iść". Historia numeru duo: z powodu koncertu w stracholu był straszny młyn, więc kumple poprosili żeby im pomóc za barem. No to im pomogłem, dzięki czemu zasłużyłem na metkę przyklejoną na plecy pod hasłem : "robi wszystko" i drugą : "10zł" - nie ma to jak uznanie w oczach kolegów