<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>http://vankic.jogger.pl/</title><link>http://vankic.jogger.pl/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Thu, 17 May 2012 08:38:06 +0200</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Piła tango i pewne bariery językowe</title><link>http://vankic.jogger.pl/2006/11/17/pila-tango-i-pewne-bariery-jezykowe/</link><description>&lt;p&gt;Koncert dzisiejszy świetnym był. Grała kapela Strachy na lachy. Ale nie w tym rzecz. Zdażyły sie dziś dwie śmieszne rzeczy. Pierwsza - z moim skromnym udziałem jako twórcy hasła, w drugiej niestety wystąpiłem jako w roli bardziej odpowiadającej mi charakterologicznie: ofiara losu.(...) Pierwsza: siedzimy sobie na laborce, i przychodzi inna grupa na laborke i po 15 minutach ich koleś komunikuje: &quot;Idę na obiad, jak chcecie możecie sobie iść&quot;. No i nic, po jakimś czasie dopiero ktoś się wyłamał i zdecydował się wyjść wcześniej niż reszt grupy - brawo dla tego chłopaka, za nim podążyło jeszcze paru. Ale część została do końca. Ja jak to ja, skomentowałem: &quot; Czego można nie zrozumieć w zdaniu : możecie sobie iść&quot;. Historia numeru duo: z powodu koncertu w stracholu był straszny młyn, więc kumple poprosili żeby im pomóc za barem. No to im pomogłem, dzięki czemu zasłużyłem na metkę przyklejoną na plecy pod hasłem : &quot;robi wszystko&quot; i drugą : &quot;10zł&quot; - nie ma to jak uznanie w oczach kolegów&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 17 Nov 2006 00:45:16 +0100</pubDate><guid>http://vankic.jogger.pl/2006/11/17/pila-tango-i-pewne-bariery-jezykowe/</guid><category>Opowieści wujka Barnaby</category></item><item><title>To tu to tam... Bułgario wróć.</title><link>http://vankic.jogger.pl/2006/09/25/to-tu-to-tam...-bulgario-wroc/</link><description>&lt;p&gt;Zawiedziony nudą życia powszedniego postanowiłem wybrać się niedawno na obóz, nie żeby tam jakiś językowy, ale zwykły normalny taki dla studentów, coby jak zwykle nie wylądować z bandą dzieciarów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W celu owym do biura podróży zajść musiałem. Jakoż uczyniłem. Oczywiście jak to we wrześniu wybór wielki być nie mógł - ot Hiszpania, Turcja i Bułgaria, wiedziony upodobaniem do jedynego trunku dla prawdziwych twardzieli jakim jest nie wątpliwie półwytrawna Sofia biała zdecydowałem się wybrać bramkę numer 3. Autobus - klasa, kierowcy jeszcze lepsi niż autobus, w każdym razie nikt nie zginął po drodze, jakimś cudem no bo w końcu 10 godzin jazdy przez samą rumunię, a oni tam tacy wychudzeni chodzą.;) Po 28 godzinach kapitalnej podróży (ah te widoki genialne, tak byłem nimi zaaferowany ze nie dostrzegałem kiedy wyjeżdżamy z ZadupiaA do ZadupiaB) dojechaliśmy na miejsce, z zewnątrz nie mogliśmy przypuszczać nawet co nas czeka, bo wyglądało nienajgorzej. Jedyny problem to pogoda - padało, 1600 km jazdy żeby trafić prawie jak nad Bałtyk to przegięcie, na szczęście szybko sie wypogodziło i już tak zostało do końca. Pokoje hmm ubogie? chyab tak bym to ujął, albo nie - skromne to brzmi bardziej poetycko, choć poetyckie to one nie były, choć łazienka z dziurą w podłodze jako brodzikiem podnosiła standard- no a te mydełka na umywalce to już windowały go do pełnej drugiej gwiazdki jak nic. Swoją drogą zdażyło mi się zalać cały przedpokój dzięki temu sprytnemu wynalazkowi jakim jest odpływ w podłodze i niski próg w drzwiach - zabójcze combo. Potem to już było 10 dni wpieprzania pizzy, słonego sera, popierania niemieckiego przemysłu piwowarskiego, bo jakoś do Bułgarskiego nie miałem przekonania. Leżenie całymi dniami na plaży/basenie, i tyle. No i musze wspomnieć o tym że zdecydowanie bułgarskie dziewczyny, zwłaszcza ładne chętniej opalają się topless niż polskie koleżanki, a opażenia słoneczne są bolesne;) (ale i tak twierdze, że było warto). To chyab tyle, na koniec dodam, dla tych którzy uważają, że u nas kradną i jest korupcja, żeby sie przejechali przez Rumunię i Bułgarię to im przejdzie.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 25 Sep 2006 00:35:58 +0200</pubDate><guid>http://vankic.jogger.pl/2006/09/25/to-tu-to-tam...-bulgario-wroc/</guid><category>Opowieści wujka Barnaby</category></item><item><title>A oto stało się zdjęcie</title><link>http://vankic.jogger.pl/2006/08/18/a-oto-stalo-sie-zdjecie/</link><description>&lt;p&gt;Po przeczytaniu komentów do poprzedniego wpisu, postanowiłem odpowiedzieć na oczekiwania tysięcy czytelników i zamieścić zdjęcie gumisia w worku na kartofle.&lt;img src=&quot;http://www.vankic.neostrada.pl/gfx/kolczuga4.jpg&quot; alt=&quot;Worek na kartofle wrzucony na gumisia&quot;&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 18 Aug 2006 21:05:12 +0200</pubDate><guid>http://vankic.jogger.pl/2006/08/18/a-oto-stalo-sie-zdjecie/</guid><category>Wolny czas (jaasne)</category></item><item><title>Nie Tortuga, nie maczuga lecz kolczuga sprawia, że życie staje
siepełne</title><link>http://vankic.jogger.pl/2006/08/18/nie-tortuga-nie-maczuga-lecz-kolczuga-sprawia-ze-zycie-staje/</link><description>&lt;p&gt;Wreszcie po trzech, co tu dużo ukrywać, raczej nudnych i upierdliwych latach, skończyłem dzieło mojego życia (dotychczasowego- tak naprawde mam zamiar zrobić w życiu coś większego - bo ja wiem jakimś prezydentem USA zostać albo innym oszołomem) - wspaniałą &lt;b&gt;kolczugę&lt;/b&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jestem z tego tym bardziej dumny, gdy wspomnę mnogość niezrealizowanych do końca projektów w moim życiu - że zaczne wymieniać od wyrwania Claudi Shiffer, przez makiete Wawelu na grze na pianinie kończąc. Tak więc wreszcie mam to cudo, prace rąk własnch, kilometry żelaznego drutu, wiadra potu, tysiące paluszków i godziny zmarnowanego czasu i oto jest, piękna świecąca. Szkoda tylko, że wyglądam w niej jak gruby gumiś w worku na kartofle, ale w końcu nie można mieć wszystkiego, pocieszające jest jednak to, że nie tylko w kolczudze wyglądam jak gruby gumiś w worku na kartofle.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 18 Aug 2006 00:29:57 +0200</pubDate><guid>http://vankic.jogger.pl/2006/08/18/nie-tortuga-nie-maczuga-lecz-kolczuga-sprawia-ze-zycie-staje/</guid><category>Wolny czas (jaasne)</category></item><item><title>Festival, urodziny .. i inne okazje do uwalenia się</title><link>http://vankic.jogger.pl/2006/08/14/festival-urodziny-..-i-inne-okazje-do-uwalenia-sie/</link><description>&lt;p&gt;Dwa tygodnie temu był festival w Paprocanach, Dżemowy festival. Było rewelacyjnie, tyle sie nie naskakałem w życiu i myślałem ze się nie naskacze w najbliższym czasie, jak sie miało okazać myliłem się. Ale wracając do tematu, zostało po nim miłe wspomnienie w postaci filmu nakręconego przez znajomego - Gienka, zwłaszcza utkwił mi w pamięci widok dziewczyny w czerwonych szpilkach. To z filmu, a z życia to zapamiętałem 7 godzinny powrót do domu i dziewczyny, ale o nich więcej przy okazji urodzin. Byłem tam ze znajomymi, ale po koncercie mnie nie znaleźli więc stwieidzili że zostałem na namiotach, ale nie - ja dzielnie czekałem na nich przy bramie. W końcu spotkałem zaqa zmieżającego w jedynym sensownym kierunku czyli na shella, cóż miałem robić, przyłączyłem się w jego śniętej krucjacie w poszukiwaniu piwa. Posiedzielismy sobie na ulicy, zaq poczół, że czas już na niego, wieć ... (tu jest długa nudna opowieść o tym jak siedziałem na przystanku i postanowiłem się przejechać w końcu taxówką na dworzec - no bo przecież pociągi jeżdżą cały czas- i o tym jak się okazało, że nie jeżdżą cały czas i jak wróciłem do domu po 7 godzinach). Ale było genialnie, na Dżemie, zdarłem sobie gardło. Tydzień później były urodzine Grzegorza - ten sam który mnie zostawił w Paprocanach :), No i właśnie tam okazało się, że moge skakać więcej niż na koncercie :) Super kapela Hokus- bluesowo rockowa, Marzena i Kamila, dwie beczki piwa i można szaleć całą noc - kto by się spodziewał.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 14 Aug 2006 00:29:10 +0200</pubDate><guid>http://vankic.jogger.pl/2006/08/14/festival-urodziny-..-i-inne-okazje-do-uwalenia-sie/</guid><category>Opowieści wujka Barnaby</category></item><item><title>Mój pierwszy raz ...</title><link>http://vankic.jogger.pl/2006/08/13/moj-pierwszy-raz/</link><description>&lt;p&gt;Po licznych namowach zdecydowałem się w końcu na tego oto joggera - może się wreszcie odczepią, ale wątpię:) Tak czy inaczej witam na moim nowym blogu.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 13 Aug 2006 23:23:42 +0200</pubDate><guid>http://vankic.jogger.pl/2006/08/13/moj-pierwszy-raz/</guid><category>Ogólne</category></item></channel></rss>
